W marzeniach toni i zarazem na suchym asfalcie, czyli o powrocie do domu
kwiecień 27, 2008 autor anielica
Efekt dzisiejszej drogi powrotnej - 28,5 km. Prócz mapki jest jeszcze zmęczenie, gorejące policzki i mnóstwo poplątanych myśli.
Słońce prażyło, ja gnałam przed siebie na mym metalowym rumaku, rozglądałam się ciekawie dookoła - znalazłam jedno miejsce, w które muszę koniecznie wrócić z aparatem i zrobić zdjęcie! - i rozmyślałam…
A marzyłam sobie o wodzie zimnej, głębokiej; toni lazurowej, w której odbijałyby się lekko i przejrzyście spacerujące po niebie cumulusy. Tak na marginesie to los tych chmurek jest nadzwyczaj krótki - i tu odzywa się ta przemądrzała część mojej natury, która zawzięcie i notorycznie sprawdza różnorakie fakty na Wikipedii (to chyba już jakieś uzależnienie, prawda?) - bo “typowy czas życia małego cumulusa trwa 10-30 minut” *. Ja zaś leżałabym nad brzegiem - jeziora? rzeki? strumyka? - tego już wyobraźnia nie ukonkretniła, patrzyłabym w swe odbicie, w kamienie i piasek na dnie, wypoczywałabym w chłodzie pachnącej życiem wilgoci.
Czekam niecierpliwie na wyjazd nad jezioro, gdziekolwiek w zasadzie, gdzieś nad wodę. Na radosny piknik - z kocem, kanapkami i herbatą. Z nieodłączną książką, z radością w oczach, z uśmiechem, nie pieśnią (nie umiem wszak śpiewać) na ustach.
* http://pl.wikipedia.org/wiki/Cumulus

mam pomysł na następny temat… umieść zdjęcia swojego stalowego rumaka