Gdzieś w Polsce

16 maj 2008

Wychodzę za piętnaście minut. Spakowana, kanapki zrobione na drogę, książka do czytania zabrana, dobry humor jest, więc jest dobrze. I liczę na to, że w pociągu będą miejsca.

Toruń Główny -> Wrocław Główny -> Wałbrzych Miasto

Powrót jest bardziej skomplikowany:

Wałbrzych  Miasto – > Warszawa Centralna -> Kutno -> Toruń

Jednym słowem nosi mnie po świecie. Mars w Strzelcu robi swoje.

Lubię pociągi, bo w nich jestem gdzieś MIĘDZY. W ruchu, niedookreślona, zmienna. Najlepiej mi się chyba myśli, gdy wsłuchując się w stukot kół, wyglądam przez okno i wpatruję się w umykające polskie krajobrazy. Jasnozielona łąka zmienia się w ciemny las, straszny dopiero nocą. Brązowa, ciemna, żyzna ziemia pól wyleguje się pod błękitem nieba i nieustanną pieszczotą słońca. Szarość, smutność polskich miast przechodzi jak za dotknięciem ręki.

Lubię pociągi.

6 Responses to “Gdzieś w Polsce”

  1. everywoman Says:

    a ja nie lubię pociągów histerycznie, mam pociągową paranoję, a dworce napawają mnie głębokim smutkiem

  2. anulak Says:

    ja też lubię pociągi… :) nic nie usypia lepiej niż ten stukot…:)

  3. Darek Says:

    Ja też lubie pociągi. Ten rytmiczny stukot jest jak perkusja do nowej muzyki :)

  4. stroos Says:

    Gdyby te nasze pociagi byly ‘zdrowsze’ dla pasazerow… Nie lubie smutku polskich pociagow.

  5. kolekcjonerka Says:

    To “międzyprzestrzenne” bycie jakie powoduje podróż pociagiem jest wręcz podniecające. :)

  6. cahir Says:

    co ja mam powiedzieć … ?

Leave a Reply