Powrót do, zdawałoby się, szarej rzeczywistości nie jest wcale łatwy. Mimo, że pogoda o niebo lepsza niż w Bieszczadach, to jednak wolałabym teraz marznąć gdzieś na jakiejś połoninie. Wyglądam przez okno i widzę błękit nieba zasnuty woalem chmur, zielone korony drzew szumiące spokojnie, czerwone dachówki kamienic wygrzewające się w majowych promieniach słońca, sielanka jednym słowem.
A [...]
Przeczytaj cały Post »
Sezon rowerowy uważam za otwarty.
Przejechałam jakieś 23 km. I było pięknie. Ciepły, kwietniowy wiatr lizał moją twarz, błękitne niebo i zielone trawy łasiły się do mnie soczystością barw, szaro-niebieski, popękany gdzieniegdzie asfalt wyznaczał drogę.
“Święty, święty, święty -
blask kłujący w oczy.
Święta, święta, święta -
ziemia co nas nosi.”
Pedałując zawzięcie na wysłużonym rowerze taty, mknęłam jak [...]
Przeczytaj cały Post »